nic osobistego
Idąc na ten film myślałam, że jak to bywa w katalogu festiwalowym - coś niecoś wiem ogólnie. Ku memu zaskoczeniu to, czego dowiedziałam się z opisu, to było jakieś 2 do 3 pierwszych minut filmu. Później, jakiś czas po seansie obejrzałam trailer i mam wrażenie, że już ten zdradził zbyt wiele... Tak, wydaje mi się że to jeden z tych filmów, na które trzeba iść nie wiedząc nic. Tym ciężej jest pisać o nim, nie opisując nic a nic.
Mi skojarzył się z Kieślowskim poczuciem wolności - porzuceniem swojego życia, jestestwa. Postawieniem w życiu grubej kreski i pozbyciu się dosłownie wszystkiego, co mogłoby choć przypominać nam o nas samych z przeszłości. To rodzaj ucieczki, a może próba odnalezienia takiego Siebie, który staje się całym światem, że reszta przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie? Pojawia się też relacja, a może tylko jej namiastka? Czysta chemia, coś więcej?
Będąc otoczonym wszechobecnymi mediami wiem wszystko - kto co lubi, dlaczego, po co, w jakim kolorze. Jeśli nie wiem, nie stanowi najmniejszego problemu dowiedzenie się - mało tego, czasem nie chcę wiedzieć, ale i tak się dowiaduję, bo znajduję się jak pod ostrzałem informacji z karabinu maszynowego. Jak łatwo się w tym wszystkim zatracić, pogubić. Istotne rzeczy umykają, prawda traci swą czystą siłę, rozmywa się gdzieś wśród natłoku informacji tylko teoretycznie ją opisujących. Ach jaki ten film był w tym kontekście orzeźwiający! Zresztą nie tylko w tym. Formalnie film mnie urzekł: Długie ujęcia, piękne, irlandzkie krajobrazy w swych charakterystycznych kolorach, wiatr, delikatna muzyka - wszystko z doskonałym wyczuciem zarówno estetycznym jak i postaci. To co zostało nam pokazane wydało mi się nieskazitelnie czyste i w gruncie rzeczy banalnie proste. Nie zostało zakłócone ani jednym zbędnym gestem, słowem przez co może wydawać się wielu osobom niezrozumiałe. O postaciach nie wiemy nic i nic osobistego się nie dowiadujemy czego niektórym widzom brakuje. Bo jak łatwo zapominamy, że nie zawsze trzeba wszystko wiedzieć, wystarczy być i czuć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz