chaos

Film, którego tytuł doskonale podsumowuje jego zawartość. Jest w nim chyba wszystko o czym można by nakręcić film. To absolutne zaprzeczenie prowadzenia filmu w sposób konsekwentny i z pomysłem. Tu idei jest co najmniej kilkadziesiąt, a sposób prowadzenia kamery, montażu... w stylu teledysku. Z tym, że wideoklipy mają zazwyczaj kilka - kilkanaście minut, Chaos trwa ponad dwie godziny. Po takiej dawce tak dynamicznych, kolorowych, krzykliwych zdjęć byłam bardzo zmęczona. Treść nie uspokoiła stylistyki - wspomniana wcześniej duża ilość pomysłów tylko podkreśliła formę. Ja wiem, że życie codzienne generalnie bliższe jest chaosowi. Nie jest za bardzo spokojne, żyjąc aktywnie. Nie zmienia to faktu, że po wyjściu z kina nasunęło mi się sporo pytań. Moje myśli kierowały się ku autorowi - Dlaczego ten film jest taki? O co mu chodziło? Bo jeśli chciał za pomocą żywego obrazu pokazać chaos - to dlaczego trwał on tak długo i dlaczego akurat skończył się w danym momencie? A może jednak wyczerpały się pomysły? Niestety chyba nie takich przemyśleń widza oczekiwał reżyser. Nie powiem, zdarza mi się intensywnie myśleć o tym filmie - zazwyczaj po przeczytanej, pozytywnej recenzji (szukam w niej czegoś, czego może ja nie dostrzegłam) czy doniesieniach o przyznanych nagrodach. Wtedy zazwyczaj uważnie czytam uzasadnienie i zastanawiam się, jakie musiały być filmy z którymi konkurował, że akurat on wygrał... Zawsze powtarzano mi, że 'less is more'.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz