an education czyli była sobie dziewczyna

Nie, nie jestem mędrcem. Wprawdzie czuję się starcem, ale na pewno nie mędrcem. – Tak pod koniec historii mówi o sobie bohaterka. Dziewczyna nie byle jaka – wzorowa uczennica prywatnego liceum z perspektywą na stypendium w Oksfordzie. Cóż takiego się stało, że poczuła się kilkadziesiąt lat starsza? Najzwyczajniej się zakochała się. Miłość ta dostarczyła jej jeszcze jednej (być może nawet i najważniejszej ?) lekcji. Dzięki Dawidowi poznaje knajpki z jazzem na żywo, bywa na aukcjach, wyścigach psów – Dawid zabiera wreszcie ją do ukochanego i wymarzonego Paryża. Poznaje życie dalekie od nudy, świat za którym tak tęskniła podczas długich godzin spędzonych nad książkami. Dotychczas żyła w przeświadczeniu, że studia są przepustką do wolności – że po dostaniu się do Oksfordu będzie mogła wreszcie czytać co chce, słuchać francuskiej muzyki, a jej poglądy i indywidualny punkt widzenia zostaną docenione. Tymczasem w deszczowy dzień zjawia się Dawid i nie wymagając od niej świadectwa ukończenia liceum otwiera przed nią ten wolny świat, którym się zachłystuje. I wcale nie zaskakuje fakt, że Jenny zatraca się w nim powoli, że rezygnuje dla niego ze szkoły, dotychczasowego życia – ba, odkrywa nawet, że jej wizja Oksfordzkiej wolności to fikcja. Katastrofa aż wisi w powietrzu, ale ona otrząsa się i idzie dalej – doskonale wiedząc czego chce i jak to zdobyć - dostaje się do Oksfordu. A tam ze świeżością jak gdyby nigdy nic, przyjmuje obietnice zabrania jej kiedyś do Paryża. Przyjmuje je od samych chłopców, z którymi się umawiała. bo to byli chłopcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz