Długo można by myśleć od którego z filmów zacząć. Wogóle początki są trudne. Bo i od którego tu zacząć? Tego, którego pamiętam jako pierwsze, poważne dzieło obejrzane w moim życiu leżąc pod kołdrą w babcinym łóżku? pierwszy film, zobaczony dzięki instalacji telewizji kablowej? mój pierwszy festiwal filmowy? a może ten, do którego niezmiennie wracam co jakiś czas? Nie mam ulubionego filmu. Nie każdy film nadaje się na każdą okazję, nie każdy można z każdym obejrzeć. Nałóg rozpoczął się niewinnie, od wieczorów pod babciną kołdrą. Po wiadomościach babcia zasiadała w fotelu, mi udostępniając miejsce pod kołdrą i rozpoczynały się dla mnie najprzyjemniejsze chwile - wieczorne seanse filmowe...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz