Królika pokochałam zanim jeszcze powstał. Bartek Konopka z Maciejem Cuske wpadli do nas na wydział z Kuracją i filmem o kozach, które były fantastyczne. I tak zaczęłam śledzić ich dokonania. Na koniec spotkania Bartek coś wspomniał, że wybiera się robić film o królikach co zostało przyjęte śmiechem. A później był zeszłoroczny Doc review, nagroda i mój zachwyt. Ciotka B. coś kręciła nosem na montaż, że film za długi. No może i tak... Ale zbyt długie zakończenie nie przeszkodziło mi w zakochaniu się w tych uroczych uszatych stworzeniach, które przecież są nami samymi (czy też raczej trochę starszym pokoleniem) I nie zgadzam się, że zostały uprzedmiotowione. Dla mnie to niechcący wplątane w historię naszej części Europy stworzenia, które jednocześnie mogą stanowić doskonałą bazę do symbolicznych opowieści. Dziwię się, że na pomysł takiej historii nie wpadł nikt wcześniej. A dzisiejszej oskarowej nocy liczą się dla mnie wyłącznie króliki...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz