Videocracy

Ten film nie odkrył nic nowego. Pokazał wszystko co wiadomo od dawna i obserwuje się na co dzień - Media stanowią najwyższą i niepodzielną władzę w państwie. Tym ciekawiej ogląda się historię o telewizji i jej sile w kontekście Włoch, gdzie 80% społeczeństwa czerpie z niej opinie, i na której 90% czele stoi premier Silvio Berlusconi. Wideokracja to opowieść o specyficznej relacji pomiędzy telewizją, a jej widzami. To z jednej strony historia ludzi sławnych, bogatych, wpływowych. Z drugiej próba zaistnienia, bycia kimś, czyli pojawienia się na wizji i to w roli bardziej zauważalnej niż publiczność teletunieju. Poznajemy przyjaciela premiera - "białego człowieka w białym domu z białymi meblami" - potentata medialnego, który wedle upodobania faworyzuje gwiazdki telewizyjne i celebrytów; trenującego karate tokarza pragnącego zostać Włoskim połączeniem Rickiego Martina(ma niezauważalny talent piosenkarski) i Schwarzeneggera(12 lat trenuje karate) oraz Fabrizia Coronę - współczesnego Robin Hooda (zabierającego bogatym dla siebie), który obracając się wśród elity szantażuje ich zdjęciami z ukrycia. To opowieść o Włoszech, gdzie dziewczyny marzą o zostaniu Veline, czyli skąpo ubraną asystentką prowadzącego program, która nie ma prawa głosu, lecz co pewien czas wykonuje uwodzicielski taniec przyciągający uwagę widza. Czemu? Bo wszystkie marzą o piłkarzu za męża... Tymczasem mężczyźni prężą muskuły, ćwiczą, dużo czasu poświęcają swemu wyglądowi. Chcą być kimś niepowtarzalnym, rozpoznawalnym, znanym, bogatym. Wszyscy chcą być tak piękni jak postacie z telewizji, wszyscy chcą do telewizji. To takie powszechne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz