Gran Torino
Walt Kowalski jest konserwatywnym, zgorzkniałym starcem, do tego potwornym rasistą. Jego lepsza połowa umiera wraz ze śmiercią żony, a sąsiedzi wyprowadzają się do lepszej dzielnicy. Zamiast nich pojawia się rodzina emigrantów z Azji, która nie dość, że narusza jego przestrzeń, to co gorsze jest dla niego wciąż miła. Weteran wojny koreańskiej wyznaje proste zasady - nie należy mu wchodzić w drogę. Tymczasem obok niego biegnie życie takie jakie znamy wszyscy: pełne zazdrości o piękny samochód dziadka, pogoni za pieniędzmi, zyskiem. Świat się zmienia na ten pełen prostych dróg do celu, żądzy, agresji, zazdrości. Najprostsze wartości jak dobro, miłość, rodzina tracą na ważności. W takim świecie znajduje się Walt - konserwatysta trzymający się swoich zasad, podejrzliwie patrzącego na zmiany jakie zachodzą dookoła niego. Sprawia wrażenie uśpionego kowboja, czekającego tylko na sygnał by rozpocząć swą krucjatę przeciw złu. Czara goryczy przelewa się gdy lokalny gang skrzywdzi córkę wiecznie miłych i bezinteresownych sąsiadów. Weteran budzi się do walki o sprawiedliwość. I, nie wdając się za bardzo w szczegóły, tak jak w każdym westernie dobro zwycięża zło, a czarne charaktery ponoszą karę. I tylko w finale jest już dawno po zachodzie słońca...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz